Strasznie się dziś nasprzątałam. A jeszcze jakieś kartony stoją. Potworność. 
Wczoraj tylko udało mi się uszyć nowe bukiety. No i dziś pierwszy raz od 28 dni będziemy mieli telewizję:)
Mam słabość do skór z włosem, szczególnie w łaty.
Więc na początek mała kopertówka. Dalej zobaczymy może zrobię coś większego.Na razie moja maszyna jakoś to przeżyła.
Kopertówka trochę już jesienno zimowa, ale niestety lato się kończy. U nas wieje okropnie od 2 dni. Takie uroki mieszkania blisko morza. a Pola mam nadzieję jak mi się uda przejść boje w szkole pójdzie do pierwszej klasy( dla 6 latków)
Wczoraj byliśmy na pierwszym meczu ligi Rugby. Było bardzo fajnie.
Było bardzo dużo rodzin z dziećmi i mecz jest duużo fajniejszy niż w telewizji. Choć przyznam , że zasady były dla mnie raczej czarną magią:)
Po kilku tygodniach codziennych wizyt na placu zabaw to była miła odmiana. No i drużyna gospodarzy z Gdyni wygrała!!!
Wróciłam do życia:) I mam coraz więcej energii na szczęście. Więc znów szyję.
I próbuję opracować nowości na jesień. Łatwo coś wymyślić, ale potem uszyć to ze skóry jest trochę trudniej, ale walczę.
Mieliśmy przepiłe spotkanie z FlowerFeltDesign która przyjechała nad morze z mężem i wpadłi do nas obejrzeć nasz super chaos z kartonami w tle.
Dzisiaj taki zestaw klasyka kopertówka w czerni i kolczyki FlowerFeltDesign w fioletach, ostatnio lubię fiolety:)
Czas coś napisać. Ostatnio kompletnie nie miałam do tego czasu ani głowy.
A to z kilku powodów. Po pierwsze spodziewamy się kolejnogo małego człowieka.
Płci jeszcze nie znamy ale pojawi się u nas zimą:) Niestety na początku dość marnie się czułam i w połączeniu z upałami oznaczało to leżenie przez 2 tygodnie na kanapie.
Po drugie właśnie wróciliśmy do miasta i przeprowadziliśmy się do Gdyni. A taka przeprowadzka to niestety strasznie dużo roboty, ale już się udało. Teraz tylko rozpakowanie tego wszystkiego nas czeka.
No a z okna mamy mój wymarzony widok na kawałek morza( tak między domami:))
Zdjęcia załaduję po śniadniu. Od dziś postaram się znów trochę więcej pisać.